No, w tygodniu jakoś wyszło, że co wracam do domu to już jest ciemno. Może uda mi się coś zrobić w weekend, ale nie obiecuję.
Póki co trochę DIY wziętych z neta. Cóż, musi to Wam wystarczyć :(
A co słychać u mnie... Jest nudo i trudno. Na szczęście mam swoją najlepszą przyjaciółkę u boku- moją mamę. Dla niektórych może być to dziecinne, ale w rzeczywistości, która jest ponura i nudna, ona jest dla mnie jak światełko w tunelu. Zawsze mi pomoże i wesprze.
Czasami myślę, że rzeczywistość i wszyscy dookoła mnie specjalnie się na mnie uwzięli. Trochę, jakby to był jakiś spisek przeciwko mnie. Potrzebuję przyjaciół, a oni są zajęci sobą. Mój świat to jak oddzielna kraina, do której nikt nie ma wstępu, prócz oczywiście mojej mamy. Wszystko jest tam na moich zasadach. Prawda; jestem samolubna, wredna i "księżniczkowata", jak mówią moi "przyjaciele". Ale czy to jest powód by mnie ignorować? Każdy ma swoje wady, lecz u człowieka powinno patrzeć się tylko na te dobre. Dziś jest mało takich ludzi. Mam wrażenie, że świat cofa się w rozwoju, a nie idzie do przodu.
Nie będę Was zanudzać moimi poglądami i problemami. I tak nikt mnie nie zrozumie, bo sama się gubię w tym moim świecie.
Oliwia